Jesteś Tezeuszem. Nie wiesz o tym, ale jesteś Tezeuszem. Uczysz kobiety wątpić w siebie. Nie widzisz tego. Zaraz ci pokarzę.
Załóżmy, że poznałeś kobietę - Ariadnę. Wzbudziła twoje zainteresowanie. Może wzbudziła by go mniej, gdyby okoliczności były inne; gdybyś się właśnie nie nudził, gdyby to nie była jedyna dziewczyna w okolicy, w zasięgu; gdybyś w siebie mniej wątpił, gdybyś się odważył celować wyżej; gdybyś miał tylko cokolwiek lepszego do roboty; gdybyś się czuł mniej samotny; gdyby ona nie dawała znaków zainteresowania. Stwierdzasz, że spróbujesz, a może zacznie ci zależeć bardziej gdy ją poznasz z bliska. Ona nie jest taka zła. Są lepsze, ale czy one spojrzą choć na ciebie. Przecież nie jesteś w niczym szczególnie dobry. W sumie jesteś prawie przeźroczysty. Totalnie nijaki. Ona ci pokazuje, że to jaki jesteś wystarczy dla niej. Zobaczysz.
Obdarzasz ją zainteresowaniem. Jest miło. Spotykacie się. Macie o czym rozmawiać. Pomagasz jej, gdy ma problem, wyświadczasz przysługi, dajesz troskę. Ariadna bywa z ciebie zadowolona i okazuje wdzięczność, to sprawia ci trochę przyjemności, ale z czasem zaczyna się zachowywać w sposób coraz bardziej uciążliwy. Jest podejrzliwa, zazdrosna, zaborcza. Nie masz pojęcia dlaczego. Przecież ona nie ma prawa. Nie jesteście przecież parą. Spotykacie się tylko, tak sobie. No może trochę jesteście parą, ale powiedziałeś jej, że na deklaracje musi zaczekać, że ty musisz się przekonać co do niej czujesz. Albo jeszcze inaczej, spotykacie się, jesteście parą, ale mówisz jej, że nie chcesz się jeszcze wiązać, że spoko, możecie uprawiać seks i trzymać się za rękę, ale nie wiesz czy Ariadna jest odpowiednią dziewczyną na stałe. Może zgodziłbyś się na to gdyby była jak dziewczyny, o których marzysz - chuda, zadbana, bardziej inteligentna, bardziej przebojowa, bardziej popularna. Mówisz jej o swoich wątpliwościach i w ten sposób stawiasz Ariadnę w sytuacji gdy jest w związku z tobą na warunkowym.
Wydaje ci się, że nie jest to tak bardzo złe. Przecież gdybyś ty był na warunkowym u kobiety swoich marzeń, przebiegłbyś pustynię i przepłyną morze by jej zaimponować. A zdobywszy jej uznanie paradowałbyś pełen dumny. Dla ciebie to chyba najwspanialsze, z tego co mężczyzna może doświadczyć - sprawdzić się i zdobyć uznanie. Zachęcasz nawet Ariadnę, by starała się bardziej. Ale z punktu widzenia kobiety Ariadny wygląda to zupełnie inaczej. To co mówisz, nie jest odebrane jako zachęta. W jej pojęciu mówisz jej, że nie jest wystarczająco dobra. To jest duży błąd. Żadne pochwały nie zdołają jej już NIGDY wybić z głowy tego, że RAZ powiedziałeś lub dałeś jej do zrozumienia (wcale nie musiałeś tego mówić!), że nie jest dla ciebie wystarczająco dobra. To mogło się stać mimowolnie - choćby gdy pojawiła się w waszym otoczeniu osoba lub sprawa, która bardziej cię angażowała niż ona. Ona wtedy stwierdzi, że z powodu tego, jaka jest nie jest godna twojego zainteresowania. Postara się, stanie się idealna dla ciebie, ale już zawsze, będzie się czuła nie wystarczająco dobra.
Co się dzieje dalej? Sprawa się pogarsza. Jeśli spotykaliście się tylko przez chwile, coraz rzadziej masz ochotę do niej dzwonić i ją zapraszać na spotkanie. Przekonałeś się, że to nie jest ta kobieta. Wiedziałeś to od początku. Niczego jednak nie żałujesz. Myślisz, że nie robisz nic tak bardzo złego. Przecież jej nie przeleciałeś i nie zostawiłeś bez słowa. Miło było, ale się skończyło. Nie masz pojęcia jak źle postąpiłeś. Pewnie nie wiesz jakie to dla niej ma konsekwencje. Teraz Ariadna siedzi porzucona na brzegu Naxos i płacze przekonana, że jest to kolejny dowód na to, że nie jest wystarczająco atrakcyjną kobietą, by się o nią starać. Myśli, że zraziłeś się jakąś jej cechą i się wycofałeś. To dlatego, że ma krzywe nogi, mały biust, albo dlatego, że brzydko wygląda jak się śmieje. Przecież nic takiego nie miałeś na myśli. Może nawet próbowałeś jej to wytłumaczyć. To nic nie dało. Właśnie nakarmiłeś jej kompleksy i urosły jeszcze większe. Właśnie jej udowodniłeś, że nie jest atrakcyjna. Może ci się wydaje nic wielkiego, ale pomyśl sobie, że w jej życiu było lub będzie kilku, lub kilkunastu takich Tezeuszów jak ty. To nie jest jeszcze ten najgorszy scenariusz.
Być może Ariadna nie jest wystarczająco silna i jesteście w związku, w którym tylko twoje potrzeby są zaspokajane. Masz kobietę, która stawia cię na piedestale, podziwia i wychwala. Sypiasz z nią i nic cię bardzo nie niepokoi. Nie mówisz jej, że ją kochasz, no bo w sumie nie jesteś tego do końca pewny, albo mówisz, bo to przecież nic nie znaczy, to tylko uczucie, które mija. Ariadna staje się jednak coraz bardziej uciążliwa, bo ciągle śni na jawie swoje koszmary, że znajdziesz inną i ją zostawisz. Uspokajasz ją, mówiąc, że akurat nie masz nikogo na oku, że ona jest wystarczająco dobra, że jest ok, że na razie może być. Że powinna być bardziej pewna siebie, bo przecież te jej całe jazdy wynikają wyłącznie z jej kompleksów. Niech cierpliwie poczeka. Że jak uważa, że jest gruba, to niech schudnie, a jak myśli, że nic nie umie niech idzie na jakiś kurs. I ona idzie i ona chudnie, ale z tego powodu nie zależy ci na niej bardziej. Może cię to nawet odrobinę dziwić. Ona tym czasem bardzo cierpi bo nosi w sobie grecką tragedię a ty być-może zupełnie tego nie dostrzegasz, lub nie rozumiesz.
W jej sytuacji nie ma wyjścia. Nie ma siły cię zostawić, bo jesteś pewnym źródłem troski, wsparcia i opieki - tego czego kobiety bardzo potrzebują w związku. Z drugiej strony ty nie jesteś dla niej w waszym związku wystarczająco dobry - nie zaspakajasz jej potrzeb, nie dając jej poczucia bezpieczeństwa, nie podejmujesz zobowiązania życia razem z nią, co stawia kobietę w bardzo trudnej sytuacji. Ona nie wie, czy może zakładać, że będziecie ze sobą za pół roku i nie wie jak ma planować swoje życie - z tobą czy bez ciebie. Ona może się bać, że w waszym próbnym związku, może się wam zdarzyć próbne dziecko, które głownie dla niej będzie obciążeniem. Trwając w waszym związku jest nieszczęśliwa, ale opuszczając go będzie jeszcze bardziej. Ariadna nie zdecyduje się na rozstanie. To ty musisz się zdobyć na to cięcie i zapewne w końcu się decydujesz, bo właśnie ktoś lepszy pojawił się na horyzoncie, lub stwierdziłeś, że masz jej dosyć. Nie masz wyboru i musisz ją skrzywdzić. Tak więc pozostawiasz Ariadnę płaczącą na brzegu Naxos. Właśnie ją nauczyłeś, że bez względu na to jak bardzo będzie się starać by sprostać twoim oczekiwaniom, nigdy nie będzie wystarczająco dobra.
Tezeuszu, czy ty już rozumiesz co ja tak naprawdę chcę ci powiedzieć? Nie chcę cię wcale zmuszać do wiązania się z Ariadną - sam się przekonałeś jaki to był głupi pomysł. Chce ci pokazać, że krzywdzisz innych ludzi, gdy jesteś niemęskim tchórzem pozbawionym ambicji. To nie Ariadny stanowią prawdziwy problem, stanowisz go ty! Jesteś facetem, który nie wie czego chce, lub nie ma odwagi walczyć o to czego chce. Jeśli nie masz odwagi ponosić tego ryzyka i liczyć się klęską, bardzo trudno będzie ci zbudować udany związek. Dla kobiet najbardziej liczy się wysiłek jak wkładasz w zaloty, jeśli znajdziesz sposoby na udowodnienie, że twoje uczucia są niesłabnące i trwałe, jesteś na tyle silny by zapewnić jej ochronę i utwierdzasz ją w przekonaniu, że ona jest tą wyjątkową kobietą, dla której chcesz się starać, jesteś w stanie ją zdobyć. Jesteś wtedy zdobywcą, który się wykazał w ambitnym zadaniu, stojąc obok niej czujesz dumę, a ona czuje się równie szczęśliwa, bo właśnie jej udowodniłeś ile jest warta i umocniłeś jej pewność siebie, dzięki temu już zawsze będzie pewna siebie i będzie się cenić. Czy to nie jest to czego chcesz od waszego związku? Ale ty jesteś Tezeuszem i robisz podchody w babskim stylu! Może tak, może nie - fundujesz jej nieznośną huśtawkę. To najgorsza rzecz jaką możesz zrobić dla kobiecej psychiki! Właśnie wyhodowałeś sobie potwora. Kończysz w ciągnącym się związku, z wiecznie zazdrosną, zaborczą kobietą, która wchodzi ci na głowę lub nieustannie nurkuje w głąb swoich kompleksów, zmuszają cię do wysłuchiwania tyrad na ich temat.
A kto was tak urządził? Wcale nie ona! To właśnie ty. Nie bądź Tezeuszem! Walcz o to, czego pragniesz! Nie porzucaj już więcej żadnej Ariadny na brzegu Naxos.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz